Dlaczego tak wolno ?
Kto lubi czeka? ? chyba NIKT ! Bo w ko?cu ile mo?na czeka?, czasem czekanie wydaje si? nieskonczon?ci?. Na przyk?ad kiedy lecisz gdzie? samolotem i si? przesiadasz… a nast?pny lot jest za 6 godzin i co zrobi? z ca?ym tym czasem? Ale to wcal? nie jest to co mi teraz chodzi po g?owie :/ A co je?li musisz czeka? 27 dni, 23 godziny i 15 minut ? I ka?da z tych minut oznacza bardzo du?o, bo z ka?da minuta tesknisz coraz bardziej =( Ka?dego dnia wstaj?, patrz? na kalendarz i widz? ?e licza jest o jeden wi?ksza od poprzedniej, no czyli jako? to powinno min?? co nie? Ale zanim ta liczba sie zmieni s? jeszcze 24 godziny pomi?dzy t? zmian?. Ka?da godzina mija jakby po prostu nie mia?a ochoty przemin?? bo kto? trzyma du?? wskazówk? z zegarka tak aby nie mog?a sie obraca? :/ Spedzam kolejny dzie? gapi?c sie w sufit próbujac znale?? w tym zamieszaniu jaki? sens. Ka?da zwyk?a, codzienna czynno?? jest uprzedzona my?l?, ?e kogo? tu nie ma, ?e jaka? cze?? mnie jest gdzies indziej, daleko st?d. A? by sie chcialo desperacko szuka? tej “cz??ci”, ale ja wiem ?e tego czego mi brakuje to twojej mi?o?ci Karolino i bez Ciebie nie czuje sie ju? soba =( A sensu w tej sytuacji jest bardzo du?o bo to “czekanie” ma chyba jakis wymiar, czekam na kogo? na kim mi bardzo zale?y… nie pozostaje mi nic jak czekac dalej i pomimo i? kiedy spojrza?em w kalendarz dzisiaj rano zobaczylem liczbe “25″ to wcale nie poprawia to sytuacji bo czas dalej wlecz? sie jak 14 pod góre…
